Walka 3- do jednej bramki.

Jak zawsze waj hodowcy stanęli do walki. Pierwszy z zombiakiem drógi z Dokuronem.
Oj ta walka będzie zacięta, bo obydwa stwory są silne.
Po gwizdku walka się rozpoczęła.
Dokuron: zimny oddech dawaj! – krzyczy jego hodowca, ale zombiak ominął to zimno.
marka: pachnący oddech! Wrzasnął hodowca zombiaka.
Niewielkie obrażenia, ale ten zapach onieśmielił przeciwnika.
Jeszcze zobaczymy!- mówi hodowca Dokurona.
marka: jeszcze raz pachnący oddech!
Praktycznie jak poprzednio.
marka: pachnący oddech, będziemy go torturować!
No i trafienie krytyczne! Przeciwnik jest już nieźle onieśmielony.
marka: poraz kolejny pachnący oddech!
Aż dziwne, że stworowi się to nie nudzi, no ale wsumie bardzo lubi hodowcę.
Znów krytyczny cios! Dokuron jest już poraniony!
Nareszcie! wrzasnął radośnie hodowca Dokurona, gdy zobaczył go wściekłego.
marka: Pachnący oddech!
Znowu normalne obrażenia, ale przez wściekłość stwór jest jeszcze bardziej onieśmielony.
Czy ty możesz w ogule walczyć Dokuronie? Spytał wprost jego hodowca.
Stwór przytaknął ciemną główką.
marka: pachnący oddech, niech ten głupiec się nie ruszy!
Ale nic z tych żeczy, wreszcie Dokuron to uniknął.
Na, resz, cie!- wrzasnął radośnie jego codowca.
marka: pachnący oddech!
Powturzył się ten sam scenariusz i wszystko wskazywało na odwrót akcji. Ale nagle zombiak się skoncentrował.
Niedobrze. – mówi trener Dokurona.
marka: pachnący oddech!
No i na nieszczęście dla Dokurona atak trafił nieźle go onieśmelając. Dopiero wtedy jego wściekłość opadła.
Trzebabyło chwilę wcześniej. – mówi jego hodowca.
marka: śmiertelna pięść! – z radością krzyczy hodowca zombiaka. Dokuron był zbyt onieśmielony, by coś zrobić.
Tuż przed uderzeniem słychać było:
nieeeeeeeeeeee! od hodowcy Dokurona.
Ani nie chcę wam powiedzieć, jak mocno gruchnęło, ani gdzie to trafiło Dokurona. Nieprzytony upadł na ziemię i poszedł do szpitala. Sędzia zakończył walkę gwizdkiem.

walka 2, z komentatorem, duch kontra Airl!

Dwaj hodowcy weszli na arenę. Po chwili z ramienia pierwszego zfrunął Airl, natomiast z za pleców drugiego wysunął się duch.
Walkę czas rozpocząć! Wykrzyknął komentator.
Skirial, powietrzne cięcie! Wrzasnął pierwszy hodowca.
Jego stworek podfrunął wyżej i wypuścił ze skszydeł dwa jakby noże, które duch sprawnie ominął.
Chyba Airl ma zły dzień. Mruknął złośliwie komentator.
Duszek, lodowaty oddech! Pewnie zawołał drugi hodowca.
Uuuuu! Zawył duch wypuszczając z paszczy lodowaty podmuch. Motyl jednak sprawnie go wyminął.
Duch też. Podsycał komentator.
Skirial! Podniebny obrut! Ryknął pierwszy hodowca.
AAiiirrrlll! Zawołał motyl wzbijając się w powietrze. Po chwili jego skszydła zabłysnęły i duch otrzymał 3 silne ciosy. 1 w głowę, drógi w plecy a trzeci w brzuch. Duch jęknął z bólu.
Airl ma te skszydełka nie tylko na pokaz. Zawołał komentator podsycając atmoswerę.
Duszek, teraz! Lizanie! Zawołał drugi hodowca.
Duch w mgnieniu oka podlewitował na wysokość latającego, wysunął jęzor i polizał nim głowę przeciwnika, który z jękiem spadł na ziemię wzbijając małeą kużawę, która po chwili opadła.
A to było ładne. Zkomentował komentator.
Skirial, rzut pocałunkiem! Zawołał właściciel motyla.
Airrrr! Pisnął motyl cmokając, a następnie machając skszydłami. Duch jednak był za sprytny na taki atak i machnięciem języka odesłał go do Airla. Trafiony własnym atakiem motyl otrząsnął się szybko.
Bumerang? Zapytał komentator.
Jeszcze raz rzut pocałunkiem! Lodowaty oddech! Zawołali hodowcy w jednym momencie. Skutek? Wybuch energii zdeżających się.
Bombowa sytuacja, niema co! Zawołał sędzia.
Fala dźwiękowa! Nakazał hodowca ducha.
Uuuuu! Wrzasnął stwór posyłając bladą falę w stronę motyla, który został trafiony prosto w twarz. Upadł na ziemię i ledwo wzbił się w powietrze.
Kużawa! Zawołał hodowca Airla.
Aiir! Pisnął motyl szybko machając skszydłami. Tumany kurzu wzbiły się w powietrze, jednak duch poprostu przeczekał to lewitując nad przeciwnikiem i uderzając szybko z rzutu ciałem, czym wgniótł przeciwnika w ziemię.
Wygląda na to, że to koniec walki! Ale co to! Zawołał komentator, ponieważ motyl jakoś wstał, i podpierając się skszydłami z ust wypuścił wiązkę energetyczną, która bezbłędnie trafiła w ducha.
Jeszcze raz promień! Zawołał hodowca moyla.
Airl chciał znów użyć nowo poznanego ataku, ale duch tylko na to czekał.
Śmiertelna klątwa! Ryknął jego hodowca.
AAuuuuu! Zawył duch, jego ciało zaczęło błyszczeć.
Niedobrze. Mruknął właściciel latającego. Prubuj uderzać z promienia!
Ai! Pisnął motyl strzelając promieniami. Duch spokojnie je wymijał lub przyjmował, wkońcu syknął cicho i z jego ciała strzeliła jasna błyskawica energii, która dosłownie zmiotła przeciwnika.
Koniec walki w pięknym stylu! Zawołał komentator.

walka z breed memoriala w stylu pokemon, czyli, duch kontra takenon!

Dwaj hodowcy stanęli na przeciwko siebie. U ich boków stały ich stwory gotowe do walki. Duch oraz lalko roślinny. Po chwili walka się rozpoczęła.
Takenon, wystrzel miód! Zawołał 1 z hodowców. Zielony wypluł troszkę miodu, który ochlapał ducha zadając mu niewielkie obrażenia.
Tak, to zobaczymy. Duszek, iskra! Zawołał drugi.
Ducha otoczyła elektryczna poświata, z którą ruszył na Takenona. Nie mógł on tego uniknąć. Cios okazał się krytyczny. Takenon zawył z bólu.
Takenon! Zawołał pierwszy. Możesz dalej walczyć?
Take noo! Zawołał roślinny kiwając łebkiem.
Nie ma tak łatwo. Duszek, jeszcze raz iskra! Zakomenderował drugi hodowca.
Duch spojżał się na swojego właściciela zdziwiony.
Co jest? Zapytał hodowca.
Hrrhhhuhh! Syknął duch otwierając paszczę, z której po chwili wydmuchnął lodowate powietrze.
Lodowaty oddech? Zdziwił się jego właściciel.
Takenon, unik! Zawołał pierwszy hodowca.
Tajemniczy jednak nie zdążył uniknąć ciosu, który okazał się krytyczny. Takenona odrzuciło na drugi koniec ringu. Wzbił się kuż. Po jego opadnięciu okazało się, że zielony został zamrożony!
Takenon! Jęknął jego właściciel.
Jeszcze raz lodowaty oddech! Zawołał właściciel ducha.
Stworek znów wydmuchnął lodowate powietrze. Niestety Takenon z powodu zamrożenia nie mógł nic zrobić i oberwał dość mocno cicho jęcząc. Po chwili jakoś rozkruszył on lód.
Takenon, tajemniczy taniec 1 szybko! Zawołał pierwszy hodowca.
Take noo! Zawołał jego stwór. Zanim jednak zdążył się ruszyć syknął i upadł z powodu cieniutkiej warstewki lodu na nogach!
Co! Wrzasnął pierwszy hodowca.
To. Lodowaty oddech! Zawołał drugi.
Takenon znów oberwał podmuchem i został zsamrożony.
Kończymy to! Fala dźwiękowa! Zawołał hodowca ducha.
Stwór wrzsnął. Zkumulowana fala dźwięku zmiotła Takenona z pola walki. |To była jego przegrana.

wstęp

Hejka! Jeśli ktoś się zastanawia, co to ma być, to ten blog będzie wyglądał tak, że będę tutaj komentować walki. Nie wstawiać surowe, ale komentować. Do zabawy chciałbym zaprosić jeszcze jakihś komentatorów, dlatego narazie współdzielić będę go z Martinusem i Marą.